Komentarze do notki
| Rozdział 3: "Plany remontowe i nie tylko" | 2006-07-30 | 19:18:12 | Był sobotni ranek.
Myślałam że po ciężkiej nocy się trochę prześpię... nic niedały mi zasłony w pokoju... ciągle to głupie słońce prześwitywało i uderzało o moje oczy... Wstałam i poszłam coś zjeść żeby rodzice nie skapowali się że już nie jestem ich córką... Nalałam sobie herbaty i zrobiłam kromki ze szynką... zaniosłam to do pokoju i pobiegłam do rodziców. Akurat tata gdzieś poszedł ale mamę zastałam w pokoju. Spytałam:
-Mamo wiesz myślałam o tym żeby przemalować pokój. Co o tym myślisz...??
-A na jaki kolor, córeczko??
-Ja bym chciała na jakiś ciemny bo te pastele mnie ostatnio drażnią zresztą ściany się ciągle brudzą i pomyślałam że gdyby pomalować na jakiś ciemniejszy kolor to nawet nie było by tego widać...
-Hmmm..-zastanawiała się mama.-Wiesz do twojego stulu najbardziej by czarny pasował. W końcu chodzisz na czarno, meble masz w takim ciemnym brązie, no a podłoge też by się trochę zmieniło na ciemniejszą.. pomyślę nad tym...
-Dziękuję Ci mamo-powiedziałam dałam jej całusa i poszłam jeść.
Nie sądziłam że się mama zgodzi na mój pomysł ale widać dzisiaj jakoś udało mi się ją przekonać... ciekawe kiedy będę mieć remont mojego pokoju.
Zjadłam coś i zawiesiłam jeszcze jedną zasłonę na oknie tym razem bardziej ciemniejszą... poszłam powiedzieć mamie że mnie jakoś głowa boli i idę się przespać... a o 18:00 się obudzę bo chcę się pouczyć... mama pokiwała głową że się zgadza i poszła robić porządki w domu...
Poszłam się przespać... i kiedy obudziłam się o 18:00 wziąłam się odrazu do książek... Rodzice mieli iść na jakąś imprezę z firmy od taty i mieli wrócić w niedzielę po południu... kiedy poszli o 19.00 czekałam już w oknie gotowa na Atara. Kiedy przyszedł widać było wielkie zdziwienie na jego twarzy. Po chwili zapytał:
-A Ty już gotowa??Długo czekasz...??
-Wstałam dzisiaj o 18:00 pouczyłam się godzinkę no i przygotowałam się do lekcji... Siedziałam potem na oknie i czekałam aż przyjdziesz...-powiedziałam to uśmiechając się do niego.
-Cieszę się że dzisiaj się już dobrze czujesz i że jesteś gotowa do lekcji...-odpowiedział Atar.
-Wiesz... znasz jakieś fajne miejsca gdzie wampiry się schodzą...?? a możemy dzisiaj nie iść na zebranie klanu...?? jakoś nie czuję się na siłach tam iść...-spytałam trochę zmieszana.
-Znam parę miejsc gdzie nasz ród często bywa, mógłbym Ci je pokazać zanim wrócimy spowrotem, a co do zebrania to niestety musimy iść... postaram się z generalnym Wampirem pogadać żeby dali Ci dzisiaj święty spokój więc możemy tam być na chwilę...-powiedział Atar.
-Dziękuję Ci.
Zdjełam mu kaptur i dałam mu całusa też w czoło tak jak on zrobił to mnie wczoraj.Atar był szczerze zaskoczony:
-A to za co??
-Za to samo za co Ty dałeś mi wczoraj-zaśmiałam się.
Widziałam że jest roztargniony i zmieszany więc spytałam się go jaki mamy plan dnia.
-Dzisiaj idziemy na żywo polować na ludzi a wilkołaki zostawimy sobie na później. A co potem będzie to się okaże...-uśmiechnął się Atar.
-Ale ja nie mam jeszcze tyle doświadczenia żeby już na ludzi polować-jeknęłam z zakołopotania.
-Wczoraj udowodniłaś że masz-uśmiechnął się i dodał: -Gdybyś nie miała to dzisiaj bym Cię nie wysyłał na polowanie.
-Jeśli tak mówisz to tak musi być....-uśmiechnełam się i polecieliśmy zamieniać ludzi w wampiry.
****Polowanie****
Widziałam kobietę szła z drugą za rękę postanowiłam za nimi iść. Kiedy się pożegnały i poszły w swoje strony poszłam za jedną. Była to niższa odemnie brunetka. Oczy miała niebieskie.
Szła w sukience gdyż noc była nad zwyczaj ciepła. Odkryta szyja wciąż wabiła moje kły... przeistoczałam się właśnie w wampira... Kiedy byłam blisko niej, siłą mysli kazałam się jej odwrócić. Widziała kobietę w sukni dość długiej ale też dość obcisłej. Na głowe miała kapelusz z którego zwisał materiał. Widziała mnie. Siłą myśli kazałam jej podejść. Kiedy podeszła do mnie spytałam się jej gdzie mieszka bo ja dopiero przyjechałam do miasta i niewiem gdzie mogłabym przenocować. Nieznajoma odpowiedziała że z chęcią mnie weźmie do siebie. Podziękowałam jej i poszłam za nią. Przez całą drogę milczałyśmy. Atar szedł za nami. Obserwował każdy mój krok.
Kiedy dochodziliśmy do jej domu powiedziała:
-Tutaj mieszkam. Pokaże Ci gdzie co jest i dam Ci koszule żebyś mogła się przespać.
-Dziękuję.
Weszłyśmy do mieszkania. Nieznajoma zaprowadziła mnie do łazienki. Powiedziała że mogę się już myć ona przyniesie mi za chwile ręcznik. Kiedy wyszła rozebrałam się i udawałam że się myję. Kiedy weszła z ręcznikiem była tak zachwycona moim ciałem że się zmieszała i wyszła. Widząc to szybko się wytarłam i wyszłam w szlafroku. Ona leżała w łóżku. Zawołała mnie. Poszłam do niej. Powiedziała że mogę spać tutaj. Siadłam na łóżku zdjęłam szlafrok i położyłam się... w pewnym momencie zaczełam ją dotykać i całować po szyji... kiedy zbliżało się że zacznie szczytować ugryzłam ją w szyję... zasneła... nie obudziłam jej... ubrałam się i wyszłam...
Okazało się że Atar wszystko widział i był wprost zaskoczony moim szybkim postępem.
Spotkałam go przed domem.Spytał się:
-Gdzie się tego nauczyłaś??
-Nigdzie...Sama sobie opracowałam ten plan.- zaśmiałam się.
-Wiesz przerastasz wszystkich wampirów w Twoich sposobach polowań... zaskakujesz mnie...na dzisiaj to koniec polowania... idziemy teraz w jedno miejsce które z pewnością Ci się spodoba...-powiedział Atar. Chwycił mnie za rękę i siłą myśli znaleźliśmy się przed jednym pubem"KK"(rozwinięcie tego skrótu to : Karczma Krwiopijców ).
Weszliśmy do środka.Zobaczyłam pomieszczenie o ciemno-czerwonych ścianach.Zaraz na końcu był niewielki barek przy którym stał dość wysoki wampir. W całym pomieszczeniu było pełno stolików i krzeseł... były też puchowe kanapy w okryciu które wyglądały jak by po nich sączyła się krew....
Atar powiedział że mam zająć właśnie miejsce na tych puchowych kanapach a on zajdzie coś zamówić... Siadłam w miejscu gdzie nikt nie mógł nam przeszkodzić... rozglądałam się po sali i widziałam że dużo wampirów siedzi przy stolikach.
Atar wrócił do mnie. Powiedział:
-Zamówiłem dwie "Krwiste Jany".
-A co to jest??-spytałam zaciekawiona gdyż pierwszy raz słyszłam tą nazwę.
-To jest drink zrobiony na bazie krwi ludzkiej.Ma dużo składników które uzupełnią braki w twoim organiźmie ale dadzą Ci też orzeźwienie.
Uśmiechełam się i powiedziałam:
-Dziękuję... Z pewnością mnie orzeźwi.
-W tym tłoku jest to na sam początek bardzo dobre... jak wypijesz sama poczujesz ulgę i nie będziesz odczuwała tej duszności...
-O suuper.
Widząc że idzie kelner przerwaliśmy rozmowę.
Kiedy odszedł Atar powiedział:
-Wypijmy za nieśmiertelne życie, za twoje zdrowie, dużą ilość siły i...-przerwał zmieszany.
-I??-spytałam zaciekawiona jaki bedzie ciąg dalszy.
-I za wszystko co zrobisz dla nas-uśmiechął się.
Stukneliśmy się kieliszkami i piliśmy nasze "Krwiste Jany".
Zastanawiałam się co naprawdę Atar miał na myśli ale nie dociekałam tego.
Szczerze mówiąc to za bardzo nie pamiętam co się potem ze mną działo... wiem że siedzieliśmy tam jeszcze parę godzin a potem polecieliśmy do siedziby... bylismy tam tylko na chwile i Atar odprowadził mnie do domu. Widząc że się chwieje wziął mnie na ręcę i wniósł mnie do pokoju. Połozył na łóżku i zaczął całować. Ojjj... długo czasu mineło zanim skończył swoje pragnienia... Ja leżałam jakby oszołomiona od jego pocałunków.
Kiedy skończyliśmy położyliśmy się obok siebie i zasneliśmy przytuleni... | () + Dodaj komentarz
« wróć
|