Komentarze do notki
| Rozdział 21: “Śpiączka.” | 2006-08-29 | 17:51:12 | Podróż nie chybnie dobiegała końca. Trzymałam się dobrze. Jeszcze przed nami jakieś 10 minut drogi. Zbliżał się zmrok. Nasze konie były już zmęczone. Widać Max nie mógł się doczekać powrotu do domu. Z każdą sekundą był coraz bardziej rozpromieniony. A ja nadal wierzyłam że wszystko będzie dobrze. Że spotkam się z rodzicami, z ojcem Atara, z naszymi braćmi i siostrami z naszego rodu. Atar jechał smętny, pewnie wyczuwał niebezpieczeństwo szybciej niż ja. Mój instynkt został bardzo osłabiony po truciźnie i po tych wszystkich obrażeniach które miały miejsce. Ja sama w sobie czułam się dobrze.
Nareszcie przejechaliśmy przez wodzony most naszego zamku. Odstawiliśmy konie do środka. Wszyscy zapewne jeszcze nie przyszli z polowań na zebranie, ale udaliśmy się do króla. Atar wiedział gdzie go znaleźć. Szliśmy w trójkę powiadomić go o naszym powrocie. Właśnie przemierzaliśmy długi korytarz. Nie był on szeroki ale też nie był wąski, co widać było wyraźnie. Atar szedł i prowadził nas pewnie po nim. Wzdłuż ścian były porozwieszane różne obrazy, mające przypomnieć ile w tym zamku istniało władców, zanim wampiry się w nim osiedliły. Wszystko miało swoją magię, którą było można wyczuć w powietrzu. Król wampirów nie pozwolił nic w nim zmieniać tak jak również jego poprzednicy. Szłam zachwycona. Nie było tu żadnych drzwi do komnat. W końcu korytarz skręcił w lewo i nieco się rozszerzył. Tu właśnie były komnaty. Atar nie zatrzymywał się, dalej szliśmy za nim w milczeniu. Komnata króla widocznie znajdowała się na końcu tegoż korytarza. Nie pomyliłam się. Doszliśmy do ostatnich drzwi. Atar stanął przed nimi, czekając aż dojdziemy do niego. Gdy staliśmy już w trójkę razem przy komnacie króla. Wampir zapukał głośno. Zza drzwi nic nie było słyszeć. Atar ponowił pukanie. W tym momencie usłyszeliśmy jakiś szmer w pokoju. Po chwili usłyszeliśmy jak ktoś zza drzwi do nas mowi:
-Proszę wejść.
Atar powoli otworzył drzwi. Zobaczył swego ojca leżącego w łóżku. Spał. Obok łóżka krzątał się jakiś inny wampir. Atar podbiegł ze mną do łóżka i usiedliśmy na nim.
-Ojcze... Co Ci jest?-spytał.
Nic nie usłyszeliśmy.
-Co się memu ojcu stało, Rafidgrze??-zwrócił się Atar do wampira który stał obok.
-Nie wiem książę.-skłonił się nieco wampir. Po czym mówił dalej:
-Od połowy czasu jaka minęła od waszego wyjazdu król zachorował. Jest w śpiączce.
-Coooo??-Atar był zaskoczony.-Jak to nie wiesz co się stało. Przecież byłej tu cały czas z nim. Jestem jego drugą prawą ręką po mnie.
-Tak książę, zdaję sobie z tego sprawę ale ja naprawdę nie wiem co się twemu ojcu stało. Pilnowałem go. Pewnej nocy przyszedłem do niego chcąc go obudzić. Próbowałem, potrząsałem nim, wołałem ale nie reagował.
-Dobrze wierzę Ci. A czy wcześniej po naszym wyjeździe zachowywał się jakoś dziwnie??
-Nie przypominam sobie panie. Chociaż... W przed dzień tej śpiączki śniło mu się coś strasznego.
-Co sie mu śniło??-spytał zaskoczony mój małżonek.
-O tym że nie przeżyliście tej wyprawy, panie.
W tym momencie zaległa cisza. Trwała tak długo że aż stała się nie znośna. W tym momencie wpadł mi jeden pomysł do głowy.
-Wyjdzie stąd wszyscy!-krzyknęłam a oni zaczęli drżeć ze strachu.
Nikt nie poruszył się. Znowu to milczenie które dobijało każdego kto znajdował się w sypialni króla.
-Wyjdzie stąd wszyscy! Ogłuchliście??!!-tym razem się zerwali i zaczęli wychodzić. Tylko Atar został w pozycji w jakiej był.
-Ja..-chciał spytać ale mu przerwałam.
-Ty też drogi małżonku.-uśmiechnęłam się w złości do niego.
-Ale co ty...-znów chciał coś powiedzieć ale mu przerwałam pokazując palcem na drzwi.
Kiedy już sama zostałam z królem wampirów. Przygotowałam swój sztylet. Wzięłam szklankę z wodą która stała na jego szafce nocnej obok łóżka. Przecięłam nadgarstek i wlałam do szklanki parę kropel krwi. W tym momencie woda zaczęła bulgotać.
-No jasne. Wiedziałam... trucizna....-zaczęłam się wściekać poirytowana.-Tylko kto mu mógł to dać??
Podeszłam do drzwi i zawołałam Atara i Maxa. Tamtemu wampirowi nie ufałam. Siedział na ziemi i patrzył w jeden punkt.
Za nimi zamknęłam drzwi. Rzuciłam magię na drzwi aby nie dało się podsłuchiwać. Miałam mało siły na rozmowę telepatyczną. Zwróciłam się potem do męża i przyjaciela, którzy stali obok.
-Ktoś dał mu truciznę. Jakie sposoby są na zwalczanie trucizny??-spytałam Atara gdyż on w tym świecie był od dawna i wiedział co nie co od odkażaniu z trucizn.
-Jeśli wampir jest zatruty we własnym domu to najlepszym lekarstwem będzie krew innego wampira. Jednak w przypadku mego ojca i osoby która to wykona jest bardzo niebezpieczne.
-Dlaczego??-spytałam.
-Gdyż jest bardzo stary.
Postaliśmy dłuższą chwilę w milczeniu. W końcu się odezwałam.
-Zaryzykuję.-powiedziałam
Atar i Max patrzyli na mnie ze zdziwieniem.
-Kochanie jesteś tego pewna??-spytał Atar.
-Tak jestem tego pewna. I tak nie mam już co ryzykować. Za dużo przeszłam.
-Ale to bardzo niebezpieczne przyjaciółko.-odezwał się Max.
-Nie bójcie się. Wiem co robię. Odejdźcie jak najdalej od łóżka.
Ciąg dalszy nastąpi.... | () Hej! Fajny ten fragment.
Dzięki za odwiedziny u mnie.
Mam pytanko odnośnie mojego nowego szablonu. A więc na stronie komentarzy w dalszym ciągu pozostał kolor i grafika mojego starego szablonu. Sama się o tym przekonałaś dając mi koma. Nie wiem jak to się zmienia. Wystarczyłby mi tylko inny kolor (zamiast różowego), ale nie mam pojęcia gdzie to się zmiania. Mam nadzieję,że mi pomożesz. Z góry dziękuję.
pozdrawiam
amelia (nie mam)
(2006-08-29) (18:42:09) (83.8.84.216)
Skąd bierzesz te pomysły dziewczyno co? x) Notka świetna jak zawsze..I nareszcie wrócił mój MAAAAX! Jupi! xD Ja chce juz go zobaczyc bo umieram z tęsknoty i miłości .. Z niecierpliwieniem czekam na news. ;] Mam nadzieję że Król przezyje ..
Nati ( Audra ) (nie mam)
(2006-08-29) (17:55:06) (87.206.170.238)
+ Dodaj komentarz
« wróć
|